|
Hodowla "Sonata Arctica
(FCI)" jest dość młodą
hodowlą (zarejestrowaną w FCI w 2004 roku), której podwalinami są AZZIS z Reptowskiego Lasu i Nanook Spirit SIMPLY THE BEST
(po domowemu: SISSY). Na samym początku hodowla mieściła się w Elblągu, mieście średniej wielkości, o którym żartobliwie można usłyszeć, że to
"takie sobie miasto emerytów na obrzeżach województwa szuwarowo-bagiennego". I tak naprawdę coś w tym jest, bowiem Elbląg to miasto
całkiem spokojne, z którego w ostatnich latach sporo młodych ludzi
wyemigrowało ze względu na duże zmiany społeczno-gospodarcze.
Elbląg geograficznie - to miasto leżące na wschodnim skraju Żuław, krainy bardzo ciekawej krajobrazowo.
Tereny te zawdzięczają swoje
malownicze pejzaże Holendrom, którzy
to z kolei kilka stuleci temu podmokłe obszary dzisiejszych Żuław
osuszyli i uczynili tym samym zdatnymi do uprawy. I to właśnie w te malownicze
okolice przenieśliśmy się w połowie roku 2011 i obecnie mieszkamy
wszyscy w Jegłowniku, miejscowości położonej 10 km od Elbląga, przy
trasie Elbląg - Malbork.
Samoyedy
pojawiły się w moim życiu w roku 2003, w dość trudnym okresie, podczas
problemów ze zdrowiem, z powodu których, przez dłuższy czas nie
pracowałam zawodowo, zarzuciłam prace jako lektor i tłumacz języka
niemieckiego ... aczkolwiek okazjonalnie wracałam do zawodu jako
tłumacz sędziów niemieckojęzycznych przy okazji odbywającej się rok
rocznie Międzynarodowej Wystaw Psów Rasowych w Sopocie, moim
macierzystym Oddziale ZKwP. Ostatnio jednak powróciłam do zawodu, a
rodzaj i sposób mojej pracy jest na tyle elastyczny, że jestem w stanie poświęcić moim Samoyedom bardzo dużo czasu. Samoyedy - moja
pasja, Dogoterapia vel drogie hobby ..... -
mieszkają z nami w domku jednorodzinnym, a do swojej dyspozycji mają działkę wokół naszego domu. Większość czasu spędzają one na zabawie na świeżym
powietrzu. Co prawda nie biegają one w zaprzęgu, ale regularnie trenują bieganie
przy rowerze, co służy tak mojemu
zdrowiu jak i ich prawidłowemu rozwojowi i funkcjonowaniu w warunkach miejskich. Osobiście bardzo lubię
też Wystawy Psów Rasowych, dlatego moje psy
biorą regularnie w nich udział. Samo współzawodnictwo to nie jedyny i
najważniejszy aspekt
wystaw.
Są one także miejscem, gdzie spotykam się z innym właścicielami i pasjonatami tej rasy jak i innych ras. Ale
nie spotykamy się tylko "towarzysko", mamy wówczas dobrą okazję aby
wymienić się spostrzeżeniami i doświadczeniami w szerszym gronie.
Ostatnio moją działalność kynologiczną poszerzyłam o kolejną "aktywność"
- od października 2011 jestem asystentem kynologicznym, co niejako
uzupełnia funkcję kierownika sekcji V grupy FCI, którą od kilku już
ładnych lat pełnię przy Oddziale Sopot ZKwP.
Obecnie stadko moich Samoyedów
to 5 samców i 6 suk, z czego 7 Samoyedów mieszka z nami, natomiast
UHLVEDIN aka DIMI, FIALKA, THORVIG i CORVIK aka CHASE mieszkają z naszymi
krewnymi bądź znajomymi i pozostają na prawie współwłasności.
Podobnie jak
spora liczba osób obecnie zajmujących się kynologią i ja swoje pierwsze
kroki z psami zaczęłam od psów
popularnie zwanych "kundelkami". Aczkolwiek podobno tak zupełnie pierwszym
psem, którego ja niestety ale nie pamiętam, był "służbowy" Owczarek
Niemiecki mojego taty. Pierwszym natomiast, do którego sięgam pamięcią, był Kali - śmieszny czarny mieszaniec podrzucony na podwórko mojej babci. Potem była Nuśka - znalezione w nocy
na ulicy ok. 6-8 tygodniowe szczenię, najprawdopodobniej pochodząca z
mezaliansu
Foksteriera Gładkowłosego (tak bynajmniej wypowiedział się
na jego
temat jeden z weterynarzy). Następnie pojawiły się w naszym domu psy w
typie
Alaskan Malamute. Niestety ze względu na miejsce naszego zamieszkania
(notoryczne wizyty w kurnikach sąsiadów oraz nocne wycie spędzające
w/w sąsiadom sen z oczu) po ok. 2 latach opuściły nasz dom i mieszkają
obecnie u moich krewnych w okolicach Mrągowa i w Sztumie. A ja tak na
marginesie przy okazji tych "psów w typie"
wzbogacona o sporą wiedzę kynologiczną tak tę teoretyczną, jak i
praktyczną, mogę z pełna odpowiedzialnością przyznać, że w przypadku
wspomnianych "Alaskan Malamute" zostałam jak większość nie
znających tematu nabywców "psów rasowych bez rodowodu", zwyczajnie
naciągnięta, oszukana, nabita w przysłowiową butelkę, co do rasowości, zdrowia,
psychiki i poprawności exterierowej nabywanego psa. Stąd też i mój
dzisiejszy sprzeciw i wrogość wobec psów rozmnażanych jako pseudo rasowe
najczęściej nazywanych - po rodowodowych rodzicach. Wszystkie osoby pragnące
posiadać psa gorąco zachęcam do wcześniejszej lektury artykułów
autorstwa pani Jany Wiśniewskiej - hodowla
SAMUSIMAYOK
Alaskan Malamute - na jej stronie internetowej
(
więcej >>>), które to w większości spokojnie można odnieść do
wszystkich psów, bez względu na ich rasę.
W 2002 roku
zaczęłam jeździć jako widz na Wystawy Psów Rasowych, gdzie z
sentymentu
do Alaskan Malamute w dużej mierze poświęcałam czas obserwacji tej rasy na ringu. Przy
tej okazji również zaczęłam się przyglądać innym rasom 5 grupy FCI, a w
szczególności Samoyedom, rasie znanej mi już wcześniej z opracowań na
temat pierwotnych plemion z obszaru Syberii. Psy te podobały mi się
bardzo, jednakże obawy moje niezmiennie wzbudzała kwestia pielęgnacji
tak obfitej i białej sierści. Dużo przesiedziałam w literaturze i w
necie ... aż w
końcu decyzja zapadła definitywnie - mimo białej sierści SAMOYED to pies
dla mnie.
No i tak oto po
sporych poszukiwaniach, jesienią 2003 pojawił się w naszym domu AZZIS z
Reptowskiego Lasu - mój pierwszy SAMOYED. Po roku dołączyła
do niego przywieziona przez panią Anię Jaśkiewicz (hodowla
CHATANGA) z Rumunii 11-miesięczna wówczas
Nanook Spirit SIMPLY THE BEST - SISSY
(wynik mojej fascynacji Samoyedami w typie angielskimi i włoskimi).
W 2005 roku na świat przyszedł pierwszy miot w mojej raczkującej
wówczas hodowli. Rodzicami jego zostali oczywiście AZZIS i SISSY
(skojarzenie być może mało ambitne patrząc z perspektywy czasu, ale jak
u większości początkujących hodowców - podyktowane
sercem a nie głową). W tym
samym roku również z pary Samoyedów zrobiło się stadko, bo pojawiły się kolejne 2 Samoyedy :
Sonata Arctica THORVIG OF AZZIS - syn AZZISA i SISSY (mały Tofik, szczenię "po
przejściach", urzekł mnie od
pierwszych dni swojego życia) oraz FIALKA KENZOVNA Tunguska z Węgier (fascynacja w/w liniami). Z tego pierwszego miotu 2 Samoyedy - THORVIG i THARIGA - były
regularnie wystawiane i są Championami tak tymi Młodzieżowymi jak i
dorosłymi, THORVIG ponadto wystawowo poszedł w ślady ojca AZZIS'a
zdobywając wiele laurów i tytułów na ringach tych krajowych jak i zagranicznych i
podobnie jak jego ojciec jest jednym z najbardziej utytułowanych Samoyedów w Polsce.
Rok później - w maju 2006 - na świat przyszedł drugi miot w
mojej hodowli. Tym razem
na ojca szczeniąt wybrałam niespełna 3 letniego
samca z Węgier - DIMITRIJ CIROVICS Tunguska, psa o pochodzeniu opartym w
większości na liniach angielskich i włoskich. I o ile w pierwszym miocie
było to krycie "out crossing" czyli psów nie spokrewnionych ze sobą, to
tym razem postawiłam
na "line breeding" czyli krycie na linię, a
konkretnie na jednego psa - Zamoyski Lucky CHEROKEE. Z tego miotu zatrzymałam w
hodowli 2 kolejne Samoyedy: Sonata Arctica UHLVEDIN OF DIMI czyli DIMI i
Sonata Arctica UHLATHEA OF DIMI czyli ULKA ... ULKA niestety
odeszła za tęczowy most w wieku niespełna 2 lat, z nie do końca
wyjaśnionych przyczyn (za równo u mnie jak i u jej opiekunów emocje
wzięły górę i nie zdecydowaliśmy się na pełną sekcję
na ART w Olsztynie, natomiast pobieżna sekcja na miejscu wskazywała na
zawał serca), pozostawiając w smutku tak jej oddaną rodzinę państwa Czartoryjskich ... Z tego miotu ponadto suka UHLANGREA, wystawiana
bardzo rzadko została doceniona przez p.F.Klindruppa (sędzia Klubu Samoyeda w Danii) na Wystawie Klubowej w roku 2008 i otrzymała wówczas
tytuł Zwycięzcy Klubu Polski 2008 w sukach. I tak na marginesie muszę przyznać, że była to dla mnie
bardzo udana wystawa, gdyż AZZIS wywalczył ten sam tytuł w kategorii
Samców, a młodziutka wówczas moja CALYPSO FOR SONATA ARCTICA des lumières de
l'ostrevant (o której trochę więcej za chwilę) -
tytuł Młodzieżowego Zwycięzcy Klubu Polski 2008 w klasie suk wieku 9 - 18
miesięcy.CALYPSO w parze z AZZIS'em zostali Najlepsza Parą Samoyedów
Klubu Polski 2008 i końcowo "wylądowali" na podium jako III Najlepsza
Para Hodowlana Klubu 2008. A przy okazji tej wystawy nawiązałam chwilową
współpracę z handlerem
- Marcinem Masłowskim.
Wracając jednak do DIMIego, to mimo widocznej w ruchu pozostałości po "Hipertonus"
wczesnego okresu wzrostu (zamykającej mu niestety tzw. drogę robienia
kariery wystawowej), jest on na chwilę obecną sprawdzonym już reproduktorem
zarówno w Polsce jak i zagranicą ... który mam nadzieję pozostawi po
sobie trwały i wartościowy ślad w pracy nad ewolucją rasy w Polsce.
Ale niestety, nie wszystko w życiu i hodowli może iść tak gładko, jakby
się chciało .... Po dwóch udanych miotach snułam po cichu moje dalsze
plany hodowlane, gdy nagle pojawiły się "pierwsze czarne
chmury". Gdy FIALKA ukończyła 18 miesięcy, niestety ale z powodu
zdiagnozowanej dysplazji w stopniu średnim (HD-D) musiała zostać
wykluczona jako przyszła suka hodowlana. Wkrótce potem została ona wysterylizowana
i jest obecnie naszą "puchatą przytulanką" na stałe
mieszkającą w Skoczowie z rodziną państwa Dawickich. Ja natomiast
rozpoczęłam
ponownie moje poszukiwania w celu wzbogacenia eksterierowo i rodowodowo mojej
w dalszym ciągu początkującej hodowli. I tak oto latem roku 2007 przybył mi następny domownik w postaci
wyżej już wspomnianej słodkiej
suczki z Francji - CALYPSO,
kolejnej przedstawicielki preferowanego przeze mnie
typu Samoyeda o rodowodzie w dużej mierze linii angielskich i włoskich. To właśnie w kierunku
takiego typu Samoyeda pragnę rozwijać swoją pracę hodowlaną,
aczkolwiek niekoniecznie trzymając się tylko włosko-angielskich rodowodów ...
Patrząc zaś długoterminowo, moim marzeniem jest wyprowadzić własną linię
o charakterystycznym eksterierze, tak aby Samoyedy wychodzące z mojej hodowli
były rozpoznawalne już na pierwszy rzut oka, bez potrzeby podawania ich przydomka
... .
Ale wróćmy do historii rozwoju mojej hodowli ...
W 2008 roku przyszedł na świat kolejny miot SISSY (znowu zdecydowałam się
na krycie out crossing). Tym razem ojcem
szczeniąt został ULTIMATE STAR UMAK of Karasea - Samoyed francuski o
wydatnych biszkoptowych znaczeniach ... ale w typie bardzo angielski.
Poczatkowo ni do końca byłam zadowolona z uzyskanego efektu, gdyż szczenięta w tym miocie
zbyt odbiegały od preferowanego
przeze mnie typu - jednak genetyka przodków linii francuskiej wzięła górę
nad moimi planami ;o). Co bynajmniej nie ujmuje jakości i urodzie tych
szczeniąt, są doskonałe w typie, i równie doskonale radzą sobie na
ringach. Z tego miotu została z nami
Sonata Arctica VALKIRIA O'UMAK, nieduża i czarująca suczka,
która wbrew pozorom nie jest grzecznie wychowaną panienką, lecz
niespożytym wulkanem energii. W przypadku zaś VALKIRII okazało się
również, że bardzo dobrze niesie dalej i przekazuje genetykę swojej
matki, jej dzieci jakby wracają w typie do słodkiego Samoyeda
najbardziej zbliżonego do moich ukochanych Samoyedów angielskich.
Rok 2009 to ostatni miot SISSY ... i
kolejna udana Wystawa Klubowa. Z początkiem tego SISSY została pokryta
tym razem psem z Rosji z wiodącej rosyjskiej hodowli BELYI VOLK,
ale
mieszkającym na stałe w Polsce w hodowli VIRTA VALO. W tym kryciu
ponownie postanowiłam nawiązać do linii angielskich, ojciec DEXTERA (Belyi
Volk RUSSIAN GUY FOR VIRTA VALO) to pies w 100% krwi angielskiej -
Roybridge SILVA ZEUS, natomiast jego matka - Belyi Volk Yasna Kristina
wywodzi się ze starej linii Astutus. Szczenięta zadebiutowały na ringach z sukcesami na ringach nie tylko Polskich. I tym
razem pozostało z nami jedno ze szczeniąt, jedyna suka w tym miocie -
Sonata Arctica XAVIA O'DEXTER (niestety ale odeszła w wieku niewiele
ponad rok z powodu ciężkiego zatrucia pokarmowego ...), pozostali zaś 3 jej miotowi bracia
opuścili Polskę i zamieszkali na Cyprze i na Litwie. Druga połowa
wspomnianego przeze mnie roku zaowocowała dwoma kompletnie niespodziewanymi dla
mnie sukcesami w postaci wygranej przez THORVIGA Wystawy Klubowej i
tytuły Zwycięzcy Klubu 2009 oraz zdobytym tytułem Zwycięzca Polski 2009
na Międzynarodowej Wystawie Psów Rasowych w Poznaniu, wystawie niejako
podsumowującej cały sezon wystawowy roku ... Jeśli chodzi o wystawę
Klubową, to po 3 zwycięstwach ojca AZZISA, THORVIG pokazał, że też tak potrafi ;o) natomiast zwycięstwo w Poznaniu
traktuję jako ukoronowanie jego kariery wystawowej. Nadszedł czas
ustąpić ringu młodszym, świetnie zapowiadającym się samcom i bardziej
skupić się na młodych sukach w hodowli oraz na pracy hodowlanej :o).
W mojej hodowli kładę nacisk przede wszystkim na zdrowie moich psów, ich
exterier jak najbliższy
ideałowi Samoyeda, ich
doskonałe socjalizowanie z ludźmi i innymi zwierzętami oraz na umożliwienie im
życia zgodnie z ich pierwotna naturą. Dlatego też moje Samoyedy nie są jakoś
specjalnie szkolone, poruszają się swobodnie po terenie całej naszej posesji,
samce nie są rozdzielane, razem jedzą, wspólnie śpią, żyją zgodnie w jednym
stadzie. Dorosłe psy są przebadane pod kątem dysplazji i chorób oczu, wszystkie
są pod opieką Gabinetu Weterynaryjnego Krzysztofa Tege w Elblągu. Szczenięta z mojej hodowli natomiast są w trakcie ich
odchowywania wcześnie stymulowane różnego rodzaju bodźcami (podobno fachowo
nazywa się to "wczesną stymulacją neurologiczną") oraz socjalizowane z
dziećmi i dorosłymi. No i tak, jak już wcześniej wspomniałam, moje psy spędzają
dużo czasu w plenerze, mają swoją ustaloną hierarchię w stadzie, ale również
dobrze wiedzą, że człowiek jest istotą wobec nich nadrzędną.
Zapraszam do
bliższego wirtualnego zapoznania się z moimi psami i hodowlą. Miłego
surfowania ;)
Katarzyna Dziuba
|